sobota, 11 października 2014

Studenci, ich pozerstwo oraz udawanie jakim to jest się fajnym i wychillowanym

Popierdoleńce skończone w znacznej większości na garnuszku rodziców do 25-27 roku życia kiedy to w końcu skończycie studia.

Wy nawet nie potraficie być sobą, robić rzeczy ,które tak naprawdę chcecie robić nie patrząc czy to utrzyma waszą reputację w ryzach wychillowanego pijącego na umór i imprezującego studenta.

,,Jest czysta jest sens życia’’, ,,Bez wódki nie ma imprezy’’, ,,Piwo to moje paliwo’’, ,,Tylko nie rozlej bo się zmarnuje cud świata’’ – to są wasze słowa debile, bo nie potrafię nazwać normalnym i myślącym człowiekiem, kogoś kto używa tego typu stwierdzeń.

Najgorsze, że większość z was pojeby, żeby tak właśnie wyglądać w oczach innych pojebów robi rzeczy wbrew sobie (LOL). 
Przykładowo:
- Picie alkoholu w dużych ilościach nie mając na niego kasy ani ochoty w danej chwili ale żaden nie potrafi odmówić ze względu na wizerunek.
- Idzie na imprezę, która jak zwykle będzie turbo chujowa (bo zawsze taka jest) kiedy po prostu wolałoby się pójść do muzeum czy jakiekolwiek innego miejsca które ma sens i cokolwiek wniesie do twojego życia.
- Nie uczy się, bo nie wypada. W końcu co powiedzą inni.
- I wiele innych…

Ja pierdole nie potrafię mieć do was szacunku.

Kiedy wy w końcu wyjdziecie poza ramy, które narzucają wam jakieś pojebane jednostki, żeby niby być fajnym?? Propagując tego typu postawę jesteś śmiesznym cyrkowym pajacem a nie brylującym w towarzystwie pożądanym gościem.

Ty będziesz fajny kiedy w końcu zaczniesz jechać swoim torem, kiedy przeciwstawisz się bydłu i wytrzepiesz nogawki z gówna między którym się obracasz.

Droga do wybiegnięcia poza zagrodę najpierw prowadzi przez zdziwienie pobratymców, potem ukryty szacunek aż w końcu po bycie wzorem i pokazanie, że się da i co wspaniałe, pociągnięcie za sobą reszty, która nie ma pomysłu na siebie.

Kolejna kwestia to wasza sytuacja finansowa, czyli nie macie kasy bo żyjecie high lifem za kasę rodziców, wydając na alkohol, kebaby, smatfony, wyjazdy, imprezy, koncerty, wy kurwa na wszystko wydajecie debile skończone a potem jecie bułki z chlebem lub keczupem.

Macie stypendia (co niektórzy), kasę od rodziców, możliwość pracy dorywczej i 100 tysięcy innych źródeł zarobkowania a i tak klepiecie biedę – bo taki według was jest styl studenta.

Proponuję zacząć liczyć, planować finanse i ogarnąć pizdę aby pośrednio zacząć szanować swój organizm i rodziców, którzy wypruwają sobie żyły i biorą nadgodziny chociaż są zmęczeni już po samej właściwej pracy mimo to wykładają na wasze pojebane zachcianki kiedy tak naprawdę myślą, że tyle pieniędzy jest wam potrzebne na naukę.

Kolejną sprawą aczkolwiek bardzo frustrującą jest to, że zarówno ja jak i twoi znajomi w dupie mamy jak ty się najebałeś/zjarałeś, jaka była impreza (kiedy rzeczywiście narżnęliście się we 2 osoby jak świnie – sami, w domu, nie było fajnych dup, dobrej muzyki itp., był tylko i wyłącznie gnój jak zawsze), który z rzędu ty już dzień imprezujesz i jesteś najebany kiedy tak naprawdę oszukujesz rozmówcę i samego siebie.

Ostatnia kwestia jaka mi przychodzi do głowy jest następująca.
To, że jesteś z SGGW, AGH, UJK, PW… nie czyni cię ,,lepszym’’ czy ,,ważniejszym’’ studentem od studenta z mało znanej / prywatnej uczelni. W większości przypadków to ty jesteś gównem nie on. Tak dobrze przeczytałeś. 

On jest od ciebie lepszy.

To, że jesteś z danej uczelni nie daje ci większych praw do niczego.

Ja wiem, że ukończenie przykładowo Politechniki Warszawskiej jest prestiżowe i trzeba to wyróżnić a tym bardziej docenić jednak to przede wszystkim daje prestiż tobie a nie ośmiesza innych.

Buzzz Astral

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz