Nowy trend
wylewania sobie na łeb lodowatej wody oraz wpłacanie pieniędzy na walkę z
nieuleczalną chorobą stwardnienia zanikowego bocznego (ALS).
Uważam, że
wylewanie na siebie lodowatej wody jest totalnym idiotyzmem, które może się skończyć
tragicznie dla uczestnika ze względu na szansę wystąpienia szoku termicznego
natomiast przekazanie pieniędzy na walkę z chorobą jest wyjebistym pomysłem.
Trzeba być
świadomym tego, że to głupie i niebezpieczne wylewanie wody jest bardzo dobre, jeżeli
skłonić się w kierunku marketingowym.
Dlaczego?
Dlatego, że
boom na tą akcję zaczął się w momencie kiedy weszło to w środowisko gwiazd
typu: Robert Downey Jr, Mark Zuckerberg, Oprah Winfrey i wiele innych
znamienitych osobistości którzy to kolejno nominowali swoich przyjaciół.
Motłoch dla
którego są to autorytety dopiero wtedy dowiedział się co to jest i czemu to
służy, czyli stało się to coraz bardziej popularne i modne.
O ile sama
choroba mnie w ogóle nie śmieszy tak wasze zachowanie jak zwykle zresztą tak. Co
najmniej 50% z osób, które się tym podnieca nie wie co to ALS i nie widzi
potrzeby o tym doczytać – bo o ile niewiedza nie jest wstydem tak mówienie o
czymś o czym nie ma się żadnego kurwa pojęcia jak najbardziej.
Suma sumarum
aby nie wchodzić w szczegóły tłumaczę sobie to w ten sposób, że wylewanie sobie
wody na łeb jest pewnego rodzaju show (dodatkiem do zrobienia czegoś dobrego)
bez którego 80% społeczeństwa tego po pierwsze, nie zrozumie a po drugie, się nie
zainteresuje.
Natomiast
według mnie myślą przewodnią powinno być to, że jeżeli ktoś przekaże
jakąkolwiek kwotę na pomoc drugiemu to i niech sobie wylewa 537 wiader na łeb i
dodatkowo stworzy ogromnego kutasa z piasku na plaży – liczy się tylko to, że
pomaga w walce z chorobą.
Buzzz Astral