poniedziałek, 20 października 2014

Szarmanteria oraz czyste dżentelmeństwo

Kolejne z pożądanych wartości, które umierają w agonii.

Według mnie bycie szarmanckim i dżentelmeńskim jest nieodłącznym elementem bycia facetem – powtarzam – facetem, nie pizdą w rurkach czy frajerskim cwaniaczkiem bez poczucia obowiązku.

Kiedy mój tata miał 8 lat, on, każdy z jego rówieśników jak i starszych kolegów wiedzieli, że należy ustąpić miejsca kobiecie w pociągu czy autobusie, pomóc jej z bagażem, otwierać przed nią drzwi, protegować ją oraz traktować w sposób uprzywilejowany ze względu na fakt, że ona jest kobietą i należy do gatunku kwiatu lotosu.

Cóż wszyscy wiemy jak wygląda to w obecnych czasach i z jakim gównem obecne matki muszą się borykać.

Przeraża mnie to a zarówno jest to fenomenem jeśli chodzi o mnie to że ze spokojnym sumieniem mogę powiedzieć o drugim człowieku jako: - gówno, bez wartości.

Wracając do tematu, wtedy wiedział to każdy, przede wszystkim był tego nauczony i pójdę jeszcze dalej bo to było w tym najlepsze – wzajemnie wymagano tego od siebie.

Wszelakie odchylenia od przyzwoitego zachowania się natychmiast korygowane były w sposób ręczny poprzez nauczycieli, kolegów i na końcu przez rodziców.
I chuj że zrozumiałeś to już po pierwszym ,,wytłumaczeniu’’ , otrzymywałeś kolejne żeby zapamiętać jak się zachowuje na całe życie.

Ja pierdole jakie to było genialne w swojej prostocie.

Jak w ogóle można porównać obecny stan do poprzedniego?

Hmm przede wszystkim kiedyś to nawet nie było obowiązkiem, to była przyjemność, podstawa i duma z tego, że jest się dżentelmeńskim dla kobiety.

Nie rozumiem dlaczego to zanika, przecież to jest piękne.

Nie ma nic lepszego niż facet, który potrafi zachowywać się jak facet z klasą, to jest wartość cenniejsza od szmaragdu z doliny Nilu.

Prosty przykład.

Wyobraź sobie bal studniówkowy.

Masz?

Na środku sali tańczysz ze swoją przepiękną partnerką, w tym momencie z wysokich schodów schodzi niezbyt urodziwa nauczycielka ze sporą nadwagą. Na czwartym schodku od dołu nauczycielka łamie obcas i z wielkim hukiem spada ze schodów.
Sukienka nauczycielki zdruzgotana tak jak i ona, wszyscy zdążyli zobaczyć jej bieliznę albo i więcej, po czym cała sala staje w bezruchu, muzyka cichnie niczym na filmach. Mija 5 sekund, po czym cała sala ryczy ze śmiechu, zaczyna się wytykanie, nagrywanie telefonami, plotkowanie i chichotanie idiotek. Kobieta jest cała obolała, nie ma siły się podnieść i skończyć całe widowisko, jest upokorzona i wie, że do końca jej pracy w szkole nie zazna spokoju.

Mam nadzieję, że nadążasz.

Jeżeli jesteś dżentelmenem nie możesz sobie wyobrazić lepszego momentu bo może on być magiczny o ile masz odwagę aby takowy stworzyć a to właśnie ten kiedy przepraszasz i całujesz w rękę swoją partnerkę która zaszczyciła cię tańcem, po czym pełny dumy z podniesionym czołem podchodzisz do poszkodowanej kobiety jesteś jak Tony Stark (Iron-Man) patentując reaktor łukowy. Cała sala milknie, patrzy na ciebie, na twoją dumną twarz, na twoje pewne kroki, na błyszczące się buty, żel we włosach, na bijący od ciebie seks… Zdejmujesz marynarkę, zakrywasz nią nauczycielkę po czym bierzesz ją na ręce tak aby każda dziewczyna obecna na sali zazdrościła jej położenia w jakim się znalazła i w bardzo delikatny sposób zanosisz ją w odizolowane, bezpieczne miejsce gdzie zajmą się nią odpowiednie służby pomocy.
Po wszystkim bez słowa już w samej kamizelce wracasz do swojej partnerki jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło i z szelmowskim uśmiechem pytasz: - ,,możemy kontynuować?’’

…….Czy wiesz co właśnie zrobiłeś?........

Otóż poryłeś całej publice twarze, upokorzyłeś ich nie mówiąc ani jednego słowa. Jednym gestem zmieniłeś wieczór 600 pozostałych osób.

Obroniłeś honor kobiety przed hordą szyderstw jak jakiś pieprzony Leonidas.

Przybyło ci kilka wielbicieli i jednocześnie wrogów którzy będą się czaili od tej pory na moment kiedy dźgnąć cię w plecy, bo taka jest cena bycia dżentelmenem – musisz sobie radzić z gównem.

Momentem który opisałem zniszczyłeś wszystkie limity, pokruszyłeś nawet filary budynku.

Wracając do meritum tematu, ja rozumiem, że czasy się zmieniają ale dlaczego takie wartości się samoistnie eliminuje a przyjmuje to całe gówno, które oferuje nam teraz świat bez słowa sprzeciwu?

I kolejna przyczyna dlaczego kogoś kto powie, że teraz jest lepiej niż kiedyś w samej interakcji międzyludzkiej nazwę debilem i popierdoleńcem skończonym kupionym na straganie numer 8.

Wątpię aby cokolwiek mogło się zmienić w tej kwestii, bo wy jesteście kurwa głupi i nie potraficie zrozumieć tak prostej rzeczy, że warto być dżentelmenem, codziennie i 4 razy w niedziele dla siebie i dla innych.

I o ile nie mam żadnych zahamowań czy tematy tabu dla mnie nie istnieją to jest mi wstyd mówić o czymś tak prostym, że jest to atrakcyjne dla kobiet i przez nie pożądane, to wynika samo z siebie.

Wbij sobie w ten twój łeb to, że abyś mógł z czystym sumieniem nazwać się facetem a nie wrzodem na jego dupie to powinieneś mieć to wpojone lub po prostu się tego nauczyć.


Buzzz Astral

sobota, 11 października 2014

,,Nie znasz mnie to nie oceniaj’’

Oczywiście, że cię nie znam i w dupie mam jaki jesteś, co lubisz a czego nie, co potrafisz i jaką masz przeszłość.

Będę cię oceniał po konkretnej sytuacji, która przykładowo miała miejsce 2 dni temu lub przed chwilą bo tak działa społeczeństwo.
Nie zastanawia się nad twoją przeszłością, ocenia to z czym się naocznie spotkało.

,,Nie znasz mnie to nie oceniaj’’ – Według mnie jest to wygodne wytłumaczenie się i ucieczka przed natarciem floty drugiego człowieka ze strachu aby nie stawić mu godnie czoła, bo jeszcze możemy przegrać.

Meritum problemu jest to, że uczestniczysz w organizacji zwanej społeczeństwem, bo nie masz wyboru więc musisz przyjąć do wiadomości, że będziesz oceniany cały czas i jest to nie tylko wpisane w naturę ale i nieuniknione. Oczywiście, że możesz z tym walczyć, tylko walka wygląda w ten sposób że możesz uderzyć głową w beton i nikt ci nie zabroni, tylko jaki byłby z tego sens?
Nawet jeżeli uzyskałbyś satysfakcję to rozłupany łeb także.

Paradoksem jest to, że wzbraniacie się przed tym nie dostrzegając tego, że piłeczka cały czas była, jest i będzie po waszej stronie.

Wy decydujecie o tym czy będzie was to jebało i będziecie żyć swoim życiem czy będziecie się przejmować oceną innych, tracić nerwy i czas.

Najważniejsze jest to, że nie istotne czy społeczeństwo cię ocenia i jak to robi. Istotne jest to jak ty na to odpowiesz.

Liczy się tylko i wyłącznie to co masz w głowie i jest tak we wszystkich aspektach życia, a granica będzie przesuwana tylko i wyłącznie tak daleko jak ty na to pozwolisz.

Dlaczego nie potrafisz zrobić tak prostej rzeczy jak zdecydowanie, że od tej pory sam decydujesz o tym co będzie zaprzątało twój umysł i konsekwentnie będziesz się tego trzymał?

Podejmij wyzwanie i miej to w dupie jednocześnie miażdżąc ramy społeczne.


Potrafisz czy jak zwykle poszukasz wymówki?

Buzzz Astral

Studenci, ich pozerstwo oraz udawanie jakim to jest się fajnym i wychillowanym

Popierdoleńce skończone w znacznej większości na garnuszku rodziców do 25-27 roku życia kiedy to w końcu skończycie studia.

Wy nawet nie potraficie być sobą, robić rzeczy ,które tak naprawdę chcecie robić nie patrząc czy to utrzyma waszą reputację w ryzach wychillowanego pijącego na umór i imprezującego studenta.

,,Jest czysta jest sens życia’’, ,,Bez wódki nie ma imprezy’’, ,,Piwo to moje paliwo’’, ,,Tylko nie rozlej bo się zmarnuje cud świata’’ – to są wasze słowa debile, bo nie potrafię nazwać normalnym i myślącym człowiekiem, kogoś kto używa tego typu stwierdzeń.

Najgorsze, że większość z was pojeby, żeby tak właśnie wyglądać w oczach innych pojebów robi rzeczy wbrew sobie (LOL). 
Przykładowo:
- Picie alkoholu w dużych ilościach nie mając na niego kasy ani ochoty w danej chwili ale żaden nie potrafi odmówić ze względu na wizerunek.
- Idzie na imprezę, która jak zwykle będzie turbo chujowa (bo zawsze taka jest) kiedy po prostu wolałoby się pójść do muzeum czy jakiekolwiek innego miejsca które ma sens i cokolwiek wniesie do twojego życia.
- Nie uczy się, bo nie wypada. W końcu co powiedzą inni.
- I wiele innych…

Ja pierdole nie potrafię mieć do was szacunku.

Kiedy wy w końcu wyjdziecie poza ramy, które narzucają wam jakieś pojebane jednostki, żeby niby być fajnym?? Propagując tego typu postawę jesteś śmiesznym cyrkowym pajacem a nie brylującym w towarzystwie pożądanym gościem.

Ty będziesz fajny kiedy w końcu zaczniesz jechać swoim torem, kiedy przeciwstawisz się bydłu i wytrzepiesz nogawki z gówna między którym się obracasz.

Droga do wybiegnięcia poza zagrodę najpierw prowadzi przez zdziwienie pobratymców, potem ukryty szacunek aż w końcu po bycie wzorem i pokazanie, że się da i co wspaniałe, pociągnięcie za sobą reszty, która nie ma pomysłu na siebie.

Kolejna kwestia to wasza sytuacja finansowa, czyli nie macie kasy bo żyjecie high lifem za kasę rodziców, wydając na alkohol, kebaby, smatfony, wyjazdy, imprezy, koncerty, wy kurwa na wszystko wydajecie debile skończone a potem jecie bułki z chlebem lub keczupem.

Macie stypendia (co niektórzy), kasę od rodziców, możliwość pracy dorywczej i 100 tysięcy innych źródeł zarobkowania a i tak klepiecie biedę – bo taki według was jest styl studenta.

Proponuję zacząć liczyć, planować finanse i ogarnąć pizdę aby pośrednio zacząć szanować swój organizm i rodziców, którzy wypruwają sobie żyły i biorą nadgodziny chociaż są zmęczeni już po samej właściwej pracy mimo to wykładają na wasze pojebane zachcianki kiedy tak naprawdę myślą, że tyle pieniędzy jest wam potrzebne na naukę.

Kolejną sprawą aczkolwiek bardzo frustrującą jest to, że zarówno ja jak i twoi znajomi w dupie mamy jak ty się najebałeś/zjarałeś, jaka była impreza (kiedy rzeczywiście narżnęliście się we 2 osoby jak świnie – sami, w domu, nie było fajnych dup, dobrej muzyki itp., był tylko i wyłącznie gnój jak zawsze), który z rzędu ty już dzień imprezujesz i jesteś najebany kiedy tak naprawdę oszukujesz rozmówcę i samego siebie.

Ostatnia kwestia jaka mi przychodzi do głowy jest następująca.
To, że jesteś z SGGW, AGH, UJK, PW… nie czyni cię ,,lepszym’’ czy ,,ważniejszym’’ studentem od studenta z mało znanej / prywatnej uczelni. W większości przypadków to ty jesteś gównem nie on. Tak dobrze przeczytałeś. 

On jest od ciebie lepszy.

To, że jesteś z danej uczelni nie daje ci większych praw do niczego.

Ja wiem, że ukończenie przykładowo Politechniki Warszawskiej jest prestiżowe i trzeba to wyróżnić a tym bardziej docenić jednak to przede wszystkim daje prestiż tobie a nie ośmiesza innych.

Buzzz Astral